Tik-Tak
Daria podniosła wzrok na zegar: 2:36. Ostatnie dwie i pół godziny spędziła siedząc nieruchomo na kuchennej posadzce rozmyślając o każdym możliwym wyjściu z sytuacji, w jakiej znalazła się zarówno ona sama, jak i jej najlepsza przyjaciółka. Z zamyślenia wyrwały ją głośne, miarowe dźwięki wydawane przez jej brzuch. Sądziła, że nie będzie już czuć głodu po tym jak przez ostatni tydzień zjadła mniej niż jej czteroletni brat w ciągu jednego dnia; jednak widocznie się myliła. Nie chciała, żeby Anka usłyszała jej krzyczący żołądek, z drugiej strony wiedziała, że zjedzenie czegoś, szczególnie w środku nocy, jest dla niej ostatnio nie małym problemem.
Tik-Tak
Tik-Tak
Anka przewracała się na łóżku z boku na bok. Nie mogła spać, przeszywający ból nogi nie dawał jej zasnąć na długo. Spojrzała na zegarek na swojej ręce: 2:37. Świetnie, leżała tak dwie godziny patrząc się w sufit. Daria pewnie już dawno spała, czemu Anka kompletnie się nie dziwiła - widok jaki jej przyjaciółka zastała poprzedniego wieczora w swoim pokoju to zdecydowanie było dla niej za dużo. Anka zamknęła oczy próbując wywołać sen, jednak po ukazaniu jej się zawiedzionej i przerażonej twarzy Darii znów je otworzyła. Sekundę później znów badała każdy kawałek sufitu od nowa.
Tik-Tak
Tik-Tak
Brzuch Darii nie przestawał dawać o sobie znać. Dziewczyna ponownie otworzyła lodówkę, zatrzymała wzrok na każdym produkcie, westchnęła i ze smutkiem sięgnęła po jogurt. Wyciągnęła z szuflady łyżeczkę i usiadła na ziemi. Wiedziała, że musi coś zjeść, jednak jakimś cudem jej świadomość wypierała tą informację.
- Muszę to zjeść, Daria, to tylko jogurt. Musisz go zjeść - powtarzała sobie na głos motywując się. Uniosła wieczko, poczuła zachęcający owocowy zapach. Napawała się nim przez chwilę, po czym zanurzyła łyżeczkę w deserze. Jej myśli ścigały się jak szalone, ona siedziała z kubeczkiem jogurtu w dłoni jak zamrożona.
Tik-Tak
3:15. Anka bardzo potrzebowała lodu. Mogła niemal poczuć jak jej udo płonie, jednak bała się, że obudzi Darię, a nie była jeszcze gotowa spojrzeć przyjaciółce w twarz. Może gdyby odwróciła uwagę swojego mózgu od nogi, nie bolałaby ona tak bardzo... Nie, przecież nie mogła znowu zrobić sobie krzywdy, kiedy jej najlepsza przyjaciółka śpi za ścianą... Z drugiej jednak strony ile to razy cięła swoją skórę wiedząc, że Daria jest w pobliżu. Odruchowo sięgnęła po swoją torbę leżącą obok łóżka poszukując czegoś srebrnego.
Tik-Tak
Tik-Tak
Zegar wyrwał Darię z zamyślenia: 3:17. Potrząsnęła głową starając się wyrzucić wszystko ze swojej głowy, złapała za łyżeczkę i po chwili czuła już smak owocowego przysmaku. Uśmiechnęła się mimowolnie - dawno nic nie smakowało jej tak bardzo jak teraz. Opróżniła cały kubeczek jogurtu, oparła głowę o ścianę i pochwaliła się w myślach. Kilka sekund później żałowała już tej decyzji, czuła jak jej napełniony brzuch rośnie. Oddychała głęboko, ale to nie pomagało. Zamknęła oczy, wstrzymała oddech, zaczęła po cichu liczyć.
- Jeden... dwa.... trzy....
Tik-Tak
- Za płaskie... nie wystarczająco ostre... zbyt zardzewiałe... - Anka przeszukiwała szuflady Darii wciąż szukając czegoś, co mogłoby "uśmierzyć jej ból". W jej torbie nie było już temperówki, żyletki, nożyczek, co mogło znaczyć tylko jedno: Daria jej nie ufała. Nie ma czemu się dziwić, przecież Anka sama zapracowała sobie na taki stan rzeczy. Jednak dopuszczenie tej informacji do siebie bolało bardziej niż rana na jej nodze. Była już 3:30, a ona dalej nie mogła znaleźć odpowiedniego przyrządu. Zamknęła szufladę, usiadła na łóżku i zastanowiła się nad swoim kolejnym ruchem. Mogłaby przejść cicho do kuchni, tam są na pewno nie tylko nożyczki, ale i mnóstwo noży... Mogłaby też udawać, że przypadkowo strąciła szklankę. Jednak czy na pewno tego chciała? Przymknęła powieki, by znów ujrzeć twarz swojej przyjaciółki. Szybko otworzyła znów oczy, potrząsnęła głową, chcąc wyrzucić obraz z głowy. Nie, musi sobie jakoś pomóc, nie mogła sobie już poradzić z wyobrażeniem Darii. Wstała z łóżka i powoli kulejąc podeszła do drzwi.
Tik-Tak
- Po co jadłaś, jesteś beznadziejna - Daria powtarzała pod nosem obserwując krążącą po tarczy zegara wskazówkę sekundową. 3:31, Anka pewnie wciąż mocno śpi. Jeżeli Daria pozbędzie się teraz swojego poczucia winy przyjaciółka się nie dowie. Wstała z podłogi, weszła do łazienki nie zapalając światła, uklękła na małym dywaniku, związała włosy w niedbały kok i odetchnęła głęboko. Spojrzała na mały zegarek nad lustrem: 3:33. Była gotowa.
Tik-Tak
Anka cicho otworzyła szufladę. Ukazał się przed nią szeroki wybór ostrych błyszczących noży kuchennych. Zegar kuchenny podpowiadał jej, że była już 3:35. Przejechała powoli palcami po każdym z nich, po czym wybrała jeden z większych, z czarną matową rączką. Wyciągnęła go najdelikatniej jak potrafiła i podeszła do zlewu. Włożyła do środka lewą rękę unosząc nadgarstek ku górze. Spojrzała na lustrzane ostrze noża, uśmiechnęła się do siebie, kiedy w odbiciu ujrzała tym razem swoją twarz. Była gotowa.
Tik-Tak
Tik-Tak
O 3:39 Daria otworzyła wreszcie drzwi od łazienki. Do rana było jeszcze dużo czasu, mogła więc teraz spokojnie położyć się spać. Zrobiła jeden krok w stronę pokoju swoich rodziców, kiedy kątem oka dostrzegła zarys postaci w kuchni. Odwróciła się jak oparzona. Zegar w kuchni nie dawał o sobie zapomnieć głośno obwieszczając mijanie kolejnych sekund.
Tik-Tak
Tik-Tak
Anka patrzyła na Darię z wysoko związanymi włosami, związaną pod biustem koszulką, wycierającą dłonią usta stojącą kilka kroków od niej. Nóż, który trzymała w dłoni wpadł z hukiem do zlewu, po chwili jednak jedynym co można było słyszeć pomiędzy nierównymi oddechami przyjaciółek było głośne:
Tik-Tak
Tik-Tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz