poniedziałek, 2 grudnia 2013

Moje ciało - moje więzienie 7


  • Czyli jesteś pewna, że wszystko jest w porządku? Nic ci nie jest? - Daria pytała Ankę po raz, wydawać by się mogło, tysięczny. Przyjaciółki siedziały na dywanie w salonie Darii, obie wciąż jeszcze niezdolne do powstrzymania własnych rąk przed drganiem.
  • Tak, wszystko w porządku. Po prostu miałam jakąś głupią myśl, żeby odwrócić swoją uwagę od tej nogi - to mówiąc Anka wskazała ciasny bandaż owinięty wokół jej uda, przez który przesiąkały czerwone plamy krwi.
  • Mhm, okej, okej - powtarzała Daria nieustannie kiwając głową.
  • Z tobą w porządku?
  • Co? Tak, tak, nic się nie stało, po prostu... Nie ważne, to nie jest istotne. Krew ci leci, trzeba ci zmienić opatrunek - Daria zerwała się na nogi i skierowała w stronę wyjścia za salonu. Po chwili wróciła ze świeżym bandażem, który dokładnie owinęła wokół poprzedniego.
  • Dzięki, ale nie trzeba było, wszystko już dobrze. - Anka również nie przestawała powtarzać wyuczonej formułki. Daria nie zachowywała się normalnie, jednak sama przyznała, że był to szok. Anka była w tym momencie ostatnią osobą, która mogła ją za to winić. To przez nią Daria omal nie zaczęła czegoś, co mogłoby się skończyć źle. Co, gdyby wpadła w bulimię? Anka nie mogła pozwolić na to, żeby jej przyjaciółka jeszcze kiedyś o tym pomyślała. Cieszyła się, że Daria nie ma problemu, ale też często jej tego zazdrościła. Daria nie musiała patrzeć jak jej własne ręce ją szpecą. Nie musiała znosić współczujących spojrzeń innych ludzi. Nie powstrzymywała się codziennie przed płaczem, nie musiała codziennie walczyć z samą sobą. Nie spędzała niezliczonej ilości godzin na myśleniu o tym, jak świat wyglądałby bez niej. Jaka byłaby treść jej listu pożegnalnego. Ankę męczyła już jej własna głowa, jednocześnie chciała, by ktoś z jej bliskich pobył w tej głowie choćby przez godzinę, minutę, sekundę; z drugiej strony nie życzyła nikomu, a tym bardziej ważnej dla niej osobie, by przeżywał to, co ona.
  • Co tak myślisz? - Daria przerwała ciszę w pokoju.
  • Myślę.... - Anka zawahała się. Przecież nie chciała, żeby Daria się martwiła, jednak co miała do stracenia? Przyjaciółka widziała ja przecież w najgorszych momentach i zawsze starała się pomóc, fakt, że czasem starała się za bardzo zasypując ją górą pytań, na które Anka sama nie znała odpowiedzi, jednak, no cóż, przynajmniej próbowała. - Myślę nad tym, ile wytrzymałabyś w mojej głowie.
  • Że co, przepraszam? - Daria była w kompletnym szoku, nie spodziewała się, że Anka mogłaby przyznać się do takich myśli. Czasem sama łapała się na wyobrażaniu sobie tego, co w danej sytuacji jej przyjaciółka mogłaby zrobić, jak zareagowałaby na bardzo smutną wiadomość, czy na komplement, czy na coś niesamowicie ekscytującego; przywoływała siebie wtedy szybko do porządku, bo przecież nie miała zielonego pojęcia jak działa to wszystko u Anki. Wiele razy pytała ją o to, ale dziewczyna nie znosiła odpowiadać na pytania dotyczące jej samej. Tak... Brzmiało jej to dziwnie znajomo.
  • Mówię poważnie, chcę zobaczyć ile dasz rady w mojej głowie - Anka nagle ożywiła się własnym pomysłem. - Jeżeli wytrzymasz powiedzmy... godzinę, pozwolę ci zadać tyle pytań ile będziesz chciała i postaram się na wszystkie odpowiedzieć.
  • No nie wiem... - Daria jeszcze chwilę się wahała, jednak ciekawość powoli zaczynała brać górę.
  • Masz ostatnia szansę: trzy... dwa.... je...
  • Okej, niech będzie! - Daria przerwała Ance w pół słowa. Nie chciała wyjść na zbyt ciekawską, ale drugiej takiej okazji nie będzie miała.
  • Jesteś beznadziejna.
  • Co?! - Słowa Anki uderzyły w nią jak piorun. 
  • Co "co"? Jesteś beznadziejna, nie pytaj głupio.
  • Czekaj, o co ci teraz chodzi? - Daria była kompletnie zbita z tropu.
  • Właśnie zaczęłam, jeszcze 59 minut i 40 sekund - wyjaśniła Anka wskazując na włączony czasomierz w telefonie. - Ty jesteś mną, a ja jestem tym, z czym musisz sobie poradzić.
  • A, okej, rozumiem - odpowiedziała przyjaciółka jeszcze przez chwilę układając własne myśli. - No dobra, to lecimy - dodała rozprostowując plecy.
  • Ale ty jesteś głupia.
  • Właśnie powiem ci, że nie do końca - Daria zaczynała ostrożnie, lekkim i delikatnym tonem.
  • Ha ha, dobre. Jesteś po prostu tępa, wszyscy twoi znajomi mają jakieś plany, aspiracje, chociaż hobby, a ty nic. Głupia, nudna i beznadziejna. Jakbyś nagle zniknęła, to i tak nikt by nie zauważył - przez twarz Anki przemknął uśmiech.
  • No błagam! Przecież mam przyjaciół, którzy są dla mnie ważni i wiem, że im też na mnie zależy, a moi rodzice są zawsze za ścianą, to jakby mieli nie zauważyć że mnie nie ma? - Darii wydawało się to śmieszne. Nie wiedziała do końca, czy jej rozmówczyni żartuje czy mówi poważnie. Przecież odpowiedź na taki atak nasuwała się sama, bez zbędnego układania wcześniejszej wypowiedzi.
  • Twoich przyjaciół nie obchodzisz ty, oni po prostu się nad tobą litują i szkoda im na ciebie patrzeć w takim stanie, więc rozmawiają z tobą żeby im było lepiej, bo chcą mieć poczucie spełnionego obowiązku. A rodzice? Proszę cię, bardziej się martwią o Darię niż o ciebie, bo uważają, że byłaby lepszym dzieckiem. Nie ma problemów, nie trzeba jej bezustannie kontrolować, nie jesteśmy nią zawiedzeni, potrafi cieszyć się ze zwykłych rzeczy, a nie udawać, że coś jej sprawia radość, bo tego oczekują inni! Jesteś niczym, niczym!
  • Anka... - Daria w mgnieniu oka głaskała już po głowie płaczącą na jej ramieniu przyjaciółkę. - Ciii... cichutko.
  • Jestem niczym... niczym....
  • Nie jesteś.
  • Jestem - Anka kiwała głową sama potwierdzając własne słowa.
  • Nie. Jesteś. - Dosadnie odpowiedziała jej przyjaciółka. - Popatrz na mnie... Anka, proszę cię popatrz na mnie. - Daria poczekała aż jej żądanie zostanie spełnione, po czym kontynuowała. - Nikt się nad tobą nie lituje, wszyscy, którzy są wokół ciebie i chcą ci pomóc robią to, bo zależy im na tobie, a nie na tym, żeby sami poczuli się lepiej, bo zrobili coś dobrego. Wszyscy jesteśmy na każde twoje zawołanie, jeżeli chcesz pogadać albo pomilczeć, zawsze będziemy blisko, żebyś to ty czuła się dobrze. A wiesz dlaczego? Bo jesteś najbardziej niesamowitą osobą jaką znam. Jesteś przepiękna... przestań kręcić głową, bo teraz ja wypowiadam moje zdanie, na ciebie zaraz przyjdzie czas - Daria uśmiechnęła się mimowolnie i puściła do przyjaciółki oko. - Na czym to ja... A, tak. Jesteś przepiękna, masz tak cudne prze-niebieskie oczy, długie rzęsy, uroczy nos, piękne naturalne loki no i te nogi do nieba! Jesteś zabawna, empatyczna, dobra, miła, każda nowa osoba w naszym towarzystwie jako pierwsza łapie kontakt z tobą, bo jesteś szczera, otwarta i prawdziwa. I nie pozwól takim myślom dochodzić do siebie, bo nikt nie jest w stanie cię zastąpić. Wiem, że czasem nie wierzysz w siebie i potrzebujesz kopa, żeby coś zrobić, bo uważasz, że nie jesteś w stanie. Ale może po prostu boisz się swoich możliwości. Może gdzieś w głębi przeraża cię myśl o tym, ile ty sama mogłabyś zrobić i jakimś cudem takie myśli się pojawiają, żeby cie przed tym powstrzymać. Jednak nie możesz się tego bać, po tym co dzisiaj mi pokazałaś widzę już, że nie jest łatwo, ale może jeśli będziesz z tym walczyć, to w końcu to się będzie działo rzadziej, a pewnego dnia nawet nie zauważysz jak samo zniknie. Będzie to trudne, ale chyba jest to warte efektu i przede wszystkim nie jesteś w tym sama. Po to masz przyjaciół wokół siebie, żebyś zawsze mogła się tym podzielić i zapomnieć o tym chociaż na chwilę. Bo, wierz lub nie, my też żyjemy dla ciebie.
Anka zamrugała kilkakrotnie przez łzy i przytuliła się mocno do przyjaciółki. Nie wiedziała, czy wszystko, co tamta powiedziała było prawdą, czy po prostu chciała ją podnieść na duchu; wiedziała tylko, że w tej chwili chciała, by było to tym pierwszym. 
  • Dziękuję - udało jej się wykrztusić.
  • Ja też - odpowiedziała Daria przytulając Ankę mocniej.
  • Ale nie chcę, żeby wszystko kręciło się wokół mnie. Nie chcę, żeby to, co mogło się wydarzyć z tobą w tej łazience miało jeszcze kiedykolwiek miejsce. Powiedziałaś, że nic nie zrobiłaś i ci wierzę, ale jeżeli będziesz kiedykolwiek o tym myśleć, to nie chcę żebyś była sama z tym problemem, więc obiecaj mi proszę, że chociaż spróbujesz mi wtedy powiedzieć.
  • Rozumiem, obiecuję - odparła Daria z wymuszonym uśmiechem. To był pierwszy raz od bardzo dawna, kiedy okłamała Ankę...